Żona przy mężu, a wypadki chodzą po ludziach

 W moim domu rodzinnym podział ról był tradycyjnie prosty: żona zajmuje się domem i wychowaniem dzieci, mąż utrzymuje rodzinę. Takie zasady wydawały się oczywiste, choć na szczęście były dwa wyjątki od reguły: moja siostra i ja. My miałyśmy się uczyć i zdobywać niezależność. I chyba się udało, a w moim przypadku – nawet okazało się bardzo przydatne. Od czterech lat jestem sama – mąż zmarł nagle i niespodziewanie. Trzy ostatnie lata nie pracował – cały dom był na moim utrzymaniu. I tak jest cały czas, gdyż syn nie dostaje renty po zmarłym ojcu (karencja ubezpieczenia społecznego w takich przypadkach od momentu utraty pracy wynosi 2 lata). Zasiłek pogrzebowy był z mojego uzbezpieczenia, dodatkowo 10 tysięcy z mojej polisy PZU (z tytułu śmierci współmałżonka) – to na plus. Na minusie było znacznie więcej – spłacam do dziś, boleśnie to odczuwając na każdym kroku.
A gdyby moja rodzina była też tradycyjna, ja zajmowałabym się tylko domem, nie pracując zawodowo? W takiej sytuacji jest przecież wiele rodzin, słyszymy o tym często przy okazji często  w ostatnich latach żałobach narodowych. W przypadku takich głośnych wypadków i katastrof – przynajmniej na początku jest wielkie zainteresowanie, pojawiają się dodatkowe zasiłki, wszystkie procedury są przyspieszane. Co jednak z całą resztą statystycznych, tragicznych śmierci, niewybijających się ponad przeciętność? Jak może poradzić sobie rodzina, gdy np. mąż i ojciec ginie w “zwykłym” wypadku samochodowym, bank blokuje konto (co z tego, że żona była wcześniej upoważniona – wszelkie pełnomocnictwa wygasają z chwilą śmierci właściciela konta)? Procedura uzyskania renty z ZUS-u (oczywiście tylko dla dzieci) też trwa. Zgodnie z przepisami – załatwiamy sprawy spadkowe. Ja miałam szczęście – już po 6 miesiącach miałam w orzeczenie sądu. Trafiłam na dobry moment, a poza tym – przyjmowałam spadek w sposób prosty. Gdybym zdecydowała się na przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza (czyli z odpowiedzialnoscią za długi tylko do wysokości spadku) – trwałoby to kilka miesięcy dłużej.
Jak można sobie poradzić w takiej sytuacji? Przecież w skali kraju takie przypadki wcale nie są jakieś wyjątkowe. Gdzie mozna się udać po jakąś pomoc? Pamiętając też o tym,  że dotyczą ludzi dotkniętych śmiercią bliskiej osoby.  Dochodzi tu jeszcze jeden aspekt sprawy: taka niepracująca żona musi pomyśleć o pójściu do pracy, gdyż sama renty nie dostanie.
W przypadku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej – przyjęto rozwiązania nietypowe i nadzwyczajne. Zwykły człowiek nie ma szans na rządową interwencję w ZBP czy ZUS-ie.
Proste to nie jest, prawda? A jakie jest rozwiązanie? Tak naprawdę – to nie ma dobrych wyjść. Nie da się sfinansować takiej pomocy jaka otrzymały np. rodziny ofiar katastrofy w Smoleńsku wszystkim, którzy znaleźli się w podobnej, choć zdecydowanie mniej spektakularnej sytuacji.
Rząd przyzna renty specjalne
Czy więc nie pomagać nikomu? To byłoby już tylko działanie na zasadzie psa ogrodnika i czysty populizm pt. “wszyscy mamy jednakowe żołądki”. Szczególnie w stosunku do osób, które zginęły na służbie. Pomagajmy więc, ale tylko tym, którzy naprawdę tego potrzebują, a nie ze względu na rozmiary wydarzenia.W skali pojedynczej rodziny – wali się cały świat i kondycja sąsiednich światów nie ma dla niej większego znaczenia.  
Niezależnie jednak od wszystkiego – warto liczyć na siebie samego i zabezpieczyć siebie i swoja rodzinę samemu.  Czyli ubezpieczajmy się, kształćmy dzieci (w tym także dziewczynki) i myślmy o tym, że życie ludzkie jest kruche i pewnych spraw lepiej nie odkladać na później.
No i otwierajmy żłobki i przedszkola, aby w domu siedziały tylko te kobiety, które tego chcą (pod warunkiem że mają zabezpieczenie na wypadek wypadku), a nie te, które muszą.

A tak zupełnie na marginesie – w kontekście katastrofy prezydenckiego samolotu. Wiadomo, że samolot nie był ubezpieczony. Pisałam o tym tu:
Od ognia, wody i na wszelki zaś…
Do tej pory jednak nigdzie nie trafiłam na informację – czy uczestnicy tego wyjazdu mieli ubezpieczenie grupowe NWW? Czy to możliwe, że prezydencka kancelaria mogła być tak niekompetentna i nie załatwić ubezpieczenia tego wyjazdu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d