Światowy Dzień Oszczędzania

skarbonka

Dzień 31 października jest co roku obchodzony jako Światowy Dzień Oszczędzania. Jak informuje Wikipedia ma już swoją kilkudziesięcioletnią tradycję. Właśnie tego dnia, we wszystkich krajach powinny być organizowane różnego rodzaju akcje propagujące szeroko rozumiane oszczędzanie.
U nas termin chyba mało szczęśliwy – tradycyjnie myślimy tylko o cmentarzach i odwiedzaniu grobów, tkwimy w ogromnych korkach i nie mamy ani czasu ani ochoty na żadne akcje, nawet te szczytne i warte propagowania. Inna sprawa, że jakoś wcale nie zauważyłam w mediach, aby ktoś taka akcję prowadził . Wprawdzie nie szukałam dokładnie (też przecież byłam na cmentarzu), ale raczej niewiele tego znalazłam. A szkoda – edukacji finansowej nigdy za wiele.

Sposobów na oszczędzanie jest wiele, ale wszystkie wymagają systematyczności, tylko wtedy są skuteczne. Trzeba wyrobić w sobie odpowiednie nawyki – zawsze gasić niepotrzebnie włączone światło (to mój konik), dokręcać kurki z wodą, przykręcać kaloryfery itp.itd. Na co dzień, nie tylko z okazji Dnia Oszczędzania czy w celu ratowania Ziemi. Na początku może być trudno, gdy “wejdzie nam to w krew”, jest to banalnie proste i niezauważalne. A oszczędności są i nie warto ich pomijać. Wprawdzie wydawać by się mogło, że to niewielkie kwoty, ale ciągły strumyczek takich drobnych oszczędności może się uzbierać w całkiem niezłą sumkę.
Można łatwo to sprawdzić. Wystarczy codziennie wieczorem zaglądać do portmonetki i wszystkie monety danego nominału np. złotówki wrzucać do skarbonki. A po miesiącu zajrzeć do skarbonki i sprawdzić, ile się uzbierało…..

 

Spamować też trzeba umieć

Na platformie Blox prowadzę kilka różnych blogów. Każdy o innej tematyce, najstarszy ma już 7 lat. Dorobiłam się na nich PageRanku na poziomie 3 – 5, więc z punktu widzenia pozycjonowania pewnie warto umieścić na nich link do innej strony.
Na blogu jest to akurat proste – umieszcza się komentarz, w podpisie dodając adres do strony w internecie. Czytając niektóre komentarze widać ewidentnie, że właśnie o ten link chodzi, a sam komentarz najczęściej powstaje metodą Kopiuj – Wklej i zupełnie nie pasuje ani do tematu notki ani do rodzaju bloga. Tego typu komentarze na ogół wycinam, pozostawiam tylko te, w których autor zadał sobie trochę trudu i komentował na temat.

Mniej więcej 1,5 miesiąca temu na 2 moich blogach w ciągu jednego dnia pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Większość omdlewająco banalna i bez polotu – “ciekawa notka”, “świetne rozwiązanie”, “bardzo ciekawy blog”, “ciekawe, nie znałem tego wcześniej”, choć w kliku przypadkach autor się postarał i komentował wprawdzie krótko, ale na temat.
Wyraźnie jednak było widać, że głównym celem spamera było wypromowanie strony selly.pl….
Miesiąc temu dostałam maila od jakiegoś Kamila, kto podając się za autora prosił o wykasowanie linków. Poprosiłam o wyjaśnienie i dowiedziałam się, że były pisane na zlecenie, a komentujący nie otrzymał wynagrodzenia za swoje komentarze, więc chce je usunąć. Cóż, oszustów w sieci jest sporo, a niepłacenie za wykonaną pracę z pewnością zasługuje na potępienie. Nie wiem jednak (i zupełnie mnie to nie interesuje) jak wyglądały uzgodnienia pomiędzy Kamilem i jego zleceniodawcą. Komentarze wykasowałam, gdyż spam na pewno nie wpływa na wartość moich blogów. Okazało się jednak, że kilka z nich przeoczyłam i kilka dni temu pod tamtymi komentarzami pojawiły się kolejne, również prowadzące do strony selly.pl, ale tym razem o zupełnie innym wydźwięku: “artykuł jest beznadziejny”, “beznadziejny blog”, “najgorszy blog to właśnie ten” itp.
Wygląda na to, że niejaki Kamil próbuje w ten sposób wymusić na mnie wykasowanie tych przeoczonych komentarzy. Mało mi się to podoba, gdyż w żaden sposób nie czuję się stroną w jego sporze o brak zapłaty za wykonane zlecenie. Nie uważam też, żebym ja sama była zleceniodawcą Kamila i musiała dostosowywać się do jego żądań. Moje blogi i umieszczone na nich notki wcale nie muszą wzbudzać zachwytu we wszystkich, którzy na nie trafiają, każdy ma prawo do swojego zdania i opinii, więc raczej je zostawię. Tym bardziej, że zupełnie nie mam czasu na wojenki z udającymi pozycjonerów spamerami.
Inna sprawa, że taki zalew komentarzy na blogu wcale nie służy zwiększeniu Pageranku. Pozycjonowanie to też sztuka, w której ilość wcale nie musi się przekładać na jakość. 




 

Pozycjonowanie i optymalizacja stron

%d