Początki KSEF – co będzie później?

Pierwsze dni KSEF mamy już za sobą. Wprawdzie mam czas do 1 kwietnia, ale chyba jestem już przygotowana i mam nadzieję, że dam sobie radę z generowanie faktur restrukturyzowanych. Wysłałam już plik JPK za styczeń – ostatni raz w takiej formie, gdyż już wiadomo, że za luty będzie nowy. Czekam jak się pojawi nowy, uwzględniający KSEF wzór szablonu i tu też trzeba będzie przerobić i dostosować do nowego schematu. Dla mnie to w zasadzie ciekawe wyzwanie informatyczne, tworzenie kodu do generowania plików XML w Excelu i Accessie idzie mi już całkiem szybko i sprawnie. 
Dołączyłam do kilku poświęconych KSEF grupom na Facebooku i czytając zamieszczone tam -mam wątpliwości, czy start KSEF to na pewno sukces.  Nawet biorąc pod uwagę, że w internecie łatwiej się narzeka i krytykuje niż chwali, to jednak wiele z poruszonych tam tematów to konkretne pytania i pytania, z którymi nie wiadomo jak sobie poradzić.  A to dopiero początek – od lutego ruszyły duże firmy, w kwietniu ruszają pozostałe, w tym mikrofirmy.  I dopiero się zacznie… 

Niestety, moim zdaniem większość JDG nie jest przygotowana do takiej rewolucji. Wiele z nich też może mieć problem nawet z bieżącą obsługą aplikacji do wystawania faktur, w tym z pilnowaniem terminu wystawienia faktury i terminu nadania numeru w KSEF. Owszem, można korzystać z usług biur rachunkowych, ale nawet wystawienie certyfikatu musi zrobić sam i osobiście właściciel firmy. Poza tym już słychać głosy, że biura rachunkowe podnoszą ceny usług – trudno się dziwić, też mają zdecydowanie więcej pracy. Co gorsza – coraz więcej osób zgłasza problemy z zalogowaniem się profilem zaufanym. Osobiście nie mogę tego potwierdzić – od tygodnia za każdym razem udało mi się wejść, choć SMS z kodem potwierdzającym przychodzi coraz później. A za chwilę będzie przez wszystkich używany i to wiele razy dziennie. 

Kto odniesie największą korzyść? Wygląda na to, głównie duzi producenci oprogramowania do obsługi księgowej, choć tu również czytałam posty, że zdarzają się błędy. Jakoś jednak nie wydaje mi się, aby mogło to spowodować znaczne uszczelnienie systemu podatkowego. Moim zdaniem większe korzyści mogłaby przynieść głęboka analiza plików JPK. Choć z pewnością trudno odnieść moją perspektywę do spojrzenia na całość systemu podatkowego. 
Lubię ministra Domańskiego, jest naprawdę sympatyczny, ale obawiam się, że prawdziwe problemy dopiero się zaczną. 


Pora na KSeF czyli szukam szklanej kuli

Gdy kilka lat temu wdrażano obowiązkowy JPK byłam bliska tego, żeby dać sobie spokój i zlikwidować swoją JDG. Nie chcąc się jednak poddawać bez walki, postanowiłam spróbować. Moja „księgowość” jest prosta – KPiR prowadzona we własnej aplikacji Access, faktury proste i bez większych przypadków szczególnych. Spróbowałam przez PowerQuery ściągnąć do Excela, tam zbudowałam sobie raport i procedurą VBA generuję plik JPK w xml. A potem na stronach MF z wykorzystaniem narzędzi dla małych firm wysyłam i pobieram raport. Owszem, czasem pojawiały się komunikaty o błędzie, ale jednocześnie automatycznie można pobrać info, w którym wierszu i kolumnie jest błąd. Generalnie – nie ma jednak problemów. 
Miałam nadzieję, że z KSeF będzie podobnie. Owszem, podobno można przez API, ale to akurat nie jest moja mocna strona i nie podejmuję się tego nawet da siebie, a co dopiero dla kogoś. Jednak wygenerowanie takiego pliku xml, żeby potem wrzucić go do KSeF jest jak najbardziej w zasięgu moich możliwości. 
No więc się zabrałam do pracy. 

Zajęło mi to 3 dni. Prawie na pamięć znam już broszurę informacyjną struktury logicznej. Zaczęłam od FA(2). Zrobiłam, po drodze zaliczając oczywiście wiele błędów i potknięć
(a niestety literówki też mi się zdarzają).  Próbowałam wrzucać plik do testów KSeF i ciągle miałam komunikat:
Wskazany plik nie jest prawidłowym plikiem XML e-Faktury.

I co dalej? Gdzie szukać błędu? Owszem, korzystałam z pomocy AI (świetna pomoc do walidacji), ale niestety, ciągle to samo. 
W końcu spróbowałam z innej strony. Wystawiłam w aplikacji ręcznie fakturę (z podobnymi danymi jak te, które były w generowanej przeze mnie wcześniej fakturze. No i bingo. Porównałam pliki i znalazłam przyczynę błędu. Okazało się, że aplikacja testowa przyjmuje fakturę ustrukturyzowaną FA(3),
a nie FA(2). Cóż, biorąc pod uwagę, że FA(3) wchodzi dopiero od
1 lutego br. – było to dla mnie zaskoczeniem. Po zmianie wzoru i prześledzeniu zmian w strukturze logicznej FA(3) – system już nie odrzucił, choć poinformował o błędach. Tym razem pojawił się też dodatkowy przycisk: Edytuj. Po naciśnięciu go następuje przejście do formularza i szybko udało mi się znaleźć przyczynę. Za bardzo przejęłam się anonimizowanie danych i wpisałam jakieś przypadkowe ciągi cyfr jako numery NIP. Po wpisaniu rzeczywistych – udało się, pełen sukces. 

Szkoda, że nie mam szklanej kuli – byłoby łatwiej. 
Generalnie brakuje mi informacji zwrotnej – co i w którym miejscu jest źle. Cóż… 
No i jeszcze jedno. Śledziłam szczegółowo instrukcję schematu struktury. Moja księgowość jest naprawdę banalnie prosta, więc niewiele punktów mnie dotyczy. Na wszelki wypadek jednak – widząc co chwilę odwołania do konkretnego artykułu, punktu i ustępu w ustawie o podatku od towarów i usług – przeszukiwałam ustawę weryfikując, czy mnie to dotyczy. 

Teraz przede mną kolejne wyzwanie: muszę rozbudować aplikację zaprzyjaźnionej firmy też o generowanie takich plików faktur. Tam też jest aplikacja Access zarządzająca całą produkcją (bardzo skomplikowaną) i faktury, dowody WZ, potwierdzenia wpłat gotówkowych są tylko jednym z elementów. Aplikacja nie jest moja od początku, ale wiele jej elementów akurat ja tworzyłam, więc ją znam.  Tym razem nie da się jednak pominąć wielu elementów struktury – jeszcze raz krok po kroku będę musiała przeglądać całość, zaglądając także do ustawy. 
Jak mi się to uda – chyba będę mogła zacząć prowadzić szkolenia z KSeF od strony informatycznej 😀 


 

Problem z UPO dla JPK

Wczoraj publikowałam notkę o błędzie 120 przy wysyłaniu JPK
a dziś rano na mojej skrzynce pocztowej pojawiła się odpowiedź z Helpdesku MF. W mailu informacja o tym, że pojawiły się problemy z uzyskaniem UPO, ale w tej chwili już powinno być dobrze. Do tego link do komunikatu technicznego MF:

Sprawdziłam, zadziałało. Pobrałam UPO. 
Inna bajka, że problem miałam w dn.7-8 grudnia, a komunikat mówi o dacie 9 grudnia, ale ważne, że działa. 

Wysyłanie JPK – błąd 120

2 dni temu za pomocą aplikacji JPK_WEB (czyli oficjalnego narzędzia MF) wysłałam plik JPK za miesiąc listopad. Robię tak od dawna co miesiąc. Nie wiem, co poszło nie tak, ale próba pobrania UPO skończyłam się takim komunikatem:

 Sesja została poprawnie zakończona. Dane zostały poprawnie zapisane. Trwa weryfikacja dokumentu (120)

kliknij, aby powiększyć

Cóż, nigdy wcześnie mi się to nie zdarzyło. Spokojnie jednak odczekałam i gdy wczoraj nadal nic, zajrzałam ponownie do pliku JPK. Wyłapałam, że mam błąd (literówkę) w oznaczeniu jednej z faktur otrzymanych. Poprawiłam, wysłałam ponownie (choć teraz jako korektę) nie wydaje mi się jednak, żeby to mogło być przyczyną. Próba pobrania UPO – skończyła się też jak wyżej. 
No i teraz czekam na 2 potwierdzenia. 

Tak, już wczoraj wysłałam maila na Helpdesk MF. Odpowiedzi jeszcze nie mam. 
Wiem, że jeszcze jest sporo czasu do terminu JPK, ale chciałam mieć to już z głowy. Tym bardziej, że mój plik JPK to właściwie mały pliczek – kilka pozycji i to tylko z Ewidencji, VAT rozliczam kwartalnie. 
Kończą mi się pomysły – co dalej? 

Aktualizacja dn.10-12-2025r. : 
Problem rozwiązany


Migracja przestarzałych baz danych

Gdy kilkanaście lat temu zakładałam swoją działalność gospodarczą, wykupiłam domenę i hosting w nazwa.pl.
W tamtych czasach swoje blogi prowadziłam jeszcze na bezpłatnej platformie Blox.pl, ale po jej likwidacji – wykupiłam dodatkowo domenę marzatela.pl i na jej subdomenach – odtworzyłam i uporządkowałam swoje blogi. 
Generalnie zawsze byłam zadowolona z hostingu, choć rachunki ciągle wzrastały.
Kilka lat temu z kilku różnych powodów zrezygnowałam z tego dostawcy i korzystając z atrakcyjnej promocji, przeniosłam się na home.pl. Cóż, wróciłam po 2 latach – było zdecydowanie gorzej. 

We wrześniu br. dostałam z nazwa.pl maila z informacją, że korzystam z przestarzałych wersji baz danych. Dołączony był link do bazy wiedzy, jak można je zaktualizować
https://www.nazwa.pl/pomoc/baza-wiedzy/zarzadzanie-baza-danych/#migracja-mariadb-105
Niestety, wówczas zignorowałam tę informację, odkładając ja na później. Potem oczywiście zapomniałam, a kolejnego maila nie otrzymałam. Za to w listopadzie, na 10 dni przed końcem okresu abonamentowego, nastąpiła próba pobrania z mojej karty należności za kolejny okres abonamentowy. Próba nieudana – mam tu podpiętą kartę, na której nie ma środków – zasilam ją tylko konkretną kwotą chwilę przed dokonaniem płatności. No i chwilę później – przyszedł mail z proformą. Jedną z pozycji było Obsługa starszych wersji serwerów baz danych dla usługi serwera.
Cóż, 110,70zł za 3 miesiące to dla mnie zdecydowanie za dużo. Wczytałam się dokładnie w instrukcję i zabrałam do samodzielnego migrowania baz. Przy okazji zrobiłam też porządek na serwerze – trochę różnych śmieci przez lata mi się tam nazbierało. Poszło nawet w miarę sprawnie, choć przy jednym z blogów popełniłam kilka błędów, musiałam wykasować wszystko i zainstalować aplikację WordPress od początku (na szczęście miałam kopię i odtworzyłam całą treść) . Jednak ku mojemu zdziwieniu – ta nowa instalacja aplikacji też pojawiła się na przestarzałej bazie danych. Zaczęłam podejrzewać, że jednak coś nie do końca dobrze mi poszło z tymi migracjami. Po kontakcie z nazwa.pl okazało się, że tak, tak jest. Muszę ten nowy blog również zmigrować do nowej wersji. Zrobiłam to, ale gdybym była zupełnie nowym klientem, raczej nie przyszłoby mi do głowy, że instaluję coś przestarzałego. Też musiałabym płacić dodatkowo? 
Cóż, ja naprawdę optymalizuję koszty… 

Generalnie jest zadowolona z usług nazwa.pl i póki co, nie zamierzam uciekać i korzystać z powitalnych promocji na start u innych dostawców. Konsultanci są bardzo uprzejmi i szybko reagują, nawet w godzinach wieczornych w sobotę. Sam hosting jest stabilny i przyjazny w obsłudze. 
Widzę jednak też wady:

    • przedłużanie na kolejny okres abonamentowy jest automatyczne, jednak czasem znajdują się tam pozycje, których już nie chcemy przedłużać/opłacać. Nie wiem, czy w przypadku reklamacji szybko zwracają nadmiarowe środki, ale  na wszelki wypadek – lepiej trzymać środki na karcie bez środków;
    • jedyny rozsądny sposób na opłacanie usług to karta płatnicza. Każda inna forma płatności (w tym przelew elektroniczny czy nawet Blik) – jest obciążany dodatkową opłata prawie 10zł. To już wręcz absurd. 

 

Zatory płatnicze

Przez ostatnich kilka miesięcy intensywnie współpracowałam z pewną firmą, zlecającą cześć pracy wykonawcom zewnętrznym. Firma ta – spółka akcyjna – cieszy się dobrą opinią, pracują tam mili i sympatyczni ludzie, sama praca była ciekawa. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie zbyt luźne podejście do regulowania płatności wykonawcom zewnętrznym. Chyba tylko jedna faktura została opłacona w terminie, wszystkie pozostałe miały poślizg. Najgorzej było w maju – majówka spowodowała, że nikt nawet nie pomyślał, żeby zająć się płatnościami i w sumie wszyscy (ok.30 osób) dostali pieniądze z opóźnieniem. Pensje pracowników etatowych oczywiście zostały wypłacone w terminie. Późniejsze poślizgi były kilkudniowe. Teraz jednak znowu czekam na przelew – termin płatności faktury upłynął w połowie września, dziś mija termin płatności kolejnej faktury. Gdy tydzień temu próbowałam interweniować – okazało się, że osoba zatwierdzająca zlecenia zewnętrzne była na urlopie, ale do końca tygodnia na pewno pieniądze będą na koncie. Cóż, nie były…

Przykre to, szczególnie gdy patrzę na swoje własne rachunki do zapłacenia. Zastanawiam się, z czego to wynika? Aż trudno uwierzyć, że niby porządna firma opiera się na jednym, zatwierdzającym płatności pracowniku, który nawet po powrocie z urlopu nie załatwia wszystkich zaległości. To akurat byłoby zbyt nieprofesjonalne i stanowiłoby wyraźną skazę na wizerunku. Może więc mają problemy z płynnością finansową? Ostatnio zmieniła się główna siedziba firmy, może przeprowadzka była zbyt kosztowna? A może działa tu zasada, że mając pieniądze na koncie, można je powiększyć o odsetki, nawet jeżeli jest to kosztem zewnętrznych wykonawców?

Przejrzałam sobie umowę. Jest tam sporo o karach, jakie ja będę musiała zapłacić, gdy nie zrobię czegoś w terminie. O konsekwencjach nieterminowego rozliczenia – ani słowa. Owszem, powinnam pewnie zareagować wcześniej, przed podpisaniem. Wydawało mi się jednak, że firma naprawdę jest solidna i żadnych problemów nie będzie. Poza tym – jakoś nie lubię uchodzić za pieniaczkę. Potulnie zniosłam nawet obniżenie wcześniej umówionych stawek – kilka osób protestowało. Zależało mi jednak na tych zleceniach – były ciekawe i  dobrze płatne. Teraz też dopominam się tylko delikatnie – mam nadzieję na współpracę przy kolejnych zleceniach. I czuję się żałosna…

A tak na marginesie – kilka tygodni temu nie dotarła do mnie płatność z innej, tym razem małej firmy. Interweniowałam i okazało się, że ktoś coś zawalił w księgowości i faktura gdzieś się zapodziała. Dzień później pieniądze miałam na koncie.Jak widać – małe firmy jednak potrafią. Duże nie muszą się starać i mogą wykorzystywać małych? Nawet jeżeli powodują u nich zatory płatnicze?

Jak temu zaradzić?

Zmiana formy opodatkowania

Dziś, 20 stycznia to ostatni dzień na zmianę formy opodatkowania działalności gospodarczej na rok 2014. Jeżeli nie złożymy takiej deklaracji – obowiązywać będzie takie zasady jak w roku poprzednim. Kolejną zmianę możemy zgłosić w terminie do 20 stycznia 2015 roku, ale będzie obowiązywać od przyszłego roku. 

Do wyboru mamy:

  • opodatkowanie na zasadach ogólnych
    czyli podatek obliczany na podstawie normalnej skali podatkowej. Jest to jedyna forma opodatkowania umożliwiająca wspólne rozliczenie współmałżonków czy osób samotnie wychowujących dzieci wspólnie z dziećmi.
  • podatek liniowy
    w wysokości 19% dochodów. Opłaca się przy osiąganych dochodach powyżej
    100 tysięcy zł rocznie – w takiej sytuacjo opłaca się skorzystać z opodatkowania liniowego.
  • ryczałt ewidencjonowany
    w zależności od rodzaj u wykonywanej działalności płacimy podatek w wysokości
    3 do 20%. Podatek jest opłacany od przychodów, nie ma możliwości odliczenia kosztów. 

  • karta podatkowa
    stała kwota miesięcznego podatku wyznaczona przez Urząd Skarbowy, uwzględniająca rodzaj działalności oraz uwarunkowania lokalne.

Więcej szczegółów można znaleźć na przykład tu:

Jaką formę rozliczenia z fiskusem wybrać dla działalności gospodarczej?

Ja dla swojej DG zostaję przy rozliczeniu na zasadach ogólnych.


 

Własna DG – wybór formy opodatkowania

Prowadząc własną DG jedną z ważniejszych spraw jest wybór formy opodatkowania. Robimy to nie tylko przy zakładaniu firmy. Do 20 stycznia każdego roku można zgłosić w Urzędzie Skarbowym zmianę. Zostały 2 tygodnie na podjęcie decyzji.  Może warto się przyjrzeć?
Podstawowe zasady opisane są tu:

Jaką formę opodatkowania wybrać dla działalności gospodarczej?

Warto też wziąć pod uwagę, że dotyczy to wyłącznie samego podatku dochodowego. Kwestia podatku VAT to zupełnie oddzielna sprawa.

Płatnik VAT – kto chce, kto musi, komu się opłaca

Ja sama rozliczam się na zasadach ogólnych (matka samotnie wychowująca dziecko). Jestem płatnikiem VAT – muszę z uwagi na profil DG.

Jak sprawdzić co jest najbardziej opłacalne? Ja proponuję coś z własnych produktów:

Kalkulator Podatków DG

Uwzględnia stawki zarówno na rok 2012 i na rok 2013. Wystarczy wpisać przychody i koszty (rzeczywiste lub szacowane) i zobaczyć – jaki będzie podatek, a jaki zysk z DG. Dodatkowo załączone stawki ryczałtu oraz Karty Podatkowej.
Zapraszam.

 

A tu coś z literatury biznesowej:




Kasowa metoda rozliczeń – prawo czy obowiązek?

Nowy rok oprócz nadziei  na to, że będzie lepszy niż ten, który minął (dla mnie był kiepski), wprowadza też nowe zasady rozliczania VAT. Próbuję się w tym jakoś zorientować i porządkując swoją wiedzę z zakresu obowiązującej mnie księgowości. W dodatku jakoś mało mi się uśmiecha wprowadzanie zbyt wielu rewolucyjnych zmian w aplikacji, którą napisałam sobie do rozliczania wszystkiego – KPiR, wystawiania faktur, rozliczanie podatków, także VAT. Takie wiele w jednym – dopasowane do moich potrzeb.

Teoretycznie spełniam kryteria Małego Podatnika VAT. Moje przychody w 2012 nie przekroczyły kwoty 1,2 miliona euro (po przeliczeniu na złotówki wg kursu z 1 października 2012 – 4,922 miliona) i jakoś nie widzę szans, aby w tym roku mogły się zbliżyć do tej kwoty.  Bez problemu mogłabym więc skorzystać z kasowej metody rozliczania czyli rozliczać podatki dopiero wtedy, gdy dostanę zapłatę za wystawioną przez siebie fakturę. Ten kij ma dwa końce – faktury kosztowe też mogę uwzględniać dopiero po ich zapłaceniu. To akurat mniej boli, gdyż staram się płacić na bieżąco. Inna sprawa, że jakoś nikt mi nie wystawia faktur, za które wcześniej nie zapłaciłam. Ewentualnie media, ale tu akurat operator ma inny bat w ręku – jak nie zapłacę, to odetnie mi dostęp.
Zakładam jednak, że jest to przywilej, a nie obowiązek. Mogę skorzystać, ale wcale nie muszę. Choć pewnie działa to na moja niekorzyść. Z ubiegłego roku została mi faktura, za którą do dziś nie wpłynęła należność. Ja ją zaksięgowałam, VAT uwzględniłam w rozliczeniu. Swoją droga – zastanawiam się, czy ten mój niesolidny kontrahent też ją zaksięgował w kosztach?
Trudno, straciłam, państwo zyskało. Ja mam nauczkę na przyszłość.

Wybór metody kasowej można zgłosić do US do 15-go stycznia. Jak ktoś się zastanawia – zostały 2 tygodnie na podjęcie decyzji.


Lipne faktury sposobem na biznes?

Właśnie przeczytałam artykuł redakcji biznesowej GW:
Potop lipnych faktur
i zastanawiam się, jak takie coś może funkcjonować w praktyce? Owszem, zdarzyło mi się dostrzec w internecie ogłoszenia typu „koszty sprzedam”, ale jakoś mało się tym interesowałam i nie wchodziłam w szczegóły. Wygląda jednak na to, że skala zjawiska jest duża.
Jak to działa? Nie odważyłabym się zaksięgować faktury kupowanej gdzieś na bazarze. Na tak niepewnej podstawie zwiększać koszty i odpisywać VAT? Jak rozlicza się taka firma wystawiająca takie faktury? A może wcale nie istnieje, a cały „interes” opiera się na tym, że fiskus nie sprawdzi czy kontrahent istnieje i czy zaksięgował u siebie fakturę?
Niezależnie od tego – po lekturze artykułu zastanawiam się, czy i jakie możliwości udowodnienia miałabym, gdyby ktoś mnie posądził o takie sztuczne nabijanie kosztów? Czy dowody wpłaty za fakturę wystarczą? Mam jednak też takie faktury, które opłacam gotówką, gdyż albo nie ma terminala, albo jest, ale chęc skorzystania z płatności kartą skutkuje komunikatem, że przedstawione ceny dotyczą płatności gotówkowych, a płacąc kartą – należy doliczyć kilka procent więcej.   
A jak mogłabym się bronić przed zarzutem, że to moje faktury są takie „lipne”? Księguję je w przychodach, opłacam VAT. Nawet na drobne zlecenia realizowane przez internet – wystawiam paragon. Czy to wystarczy?

To, co mnie najbardziej niepokoi – to moje własne obawy. Czy w starciu z fiskusem to na na pewno na mnie powinien ciążyć obowiązek udowadniania własnej niewinnoścI?