Migracja przestarzałych baz danych

Gdy kilkanaście lat temu zakładałam swoją działalność gospodarczą, wykupiłam domenę i hosting w nazwa.pl.
W tamtych czasach swoje blogi prowadziłam jeszcze na bezpłatnej platformie Blox.pl, ale po jej likwidacji – wykupiłam dodatkowo domenę marzatela.pl i na jej subdomenach – odtworzyłam i uporządkowałam swoje blogi. 
Generalnie zawsze byłam zadowolona z hostingu, choć rachunki ciągle wzrastały.
Kilka lat temu z kilku różnych powodów zrezygnowałam z tego dostawcy i korzystając z atrakcyjnej promocji, przeniosłam się na home.pl. Cóż, wróciłam po 2 latach – było zdecydowanie gorzej. 

We wrześniu br. dostałam z nazwa.pl maila z informacją, że korzystam z przestarzałych wersji baz danych. Dołączony był link do bazy wiedzy, jak można je zaktualizować
https://www.nazwa.pl/pomoc/baza-wiedzy/zarzadzanie-baza-danych/#migracja-mariadb-105
Niestety, wówczas zignorowałam tę informację, odkładając ja na później. Potem oczywiście zapomniałam, a kolejnego maila nie otrzymałam. Za to w listopadzie, na 10 dni przed końcem okresu abonamentowego, nastąpiła próba pobrania z mojej karty należności za kolejny okres abonamentowy. Próba nieudana – mam tu podpiętą kartę, na której nie ma środków – zasilam ją tylko konkretną kwotą chwilę przed dokonaniem płatności. No i chwilę później – przyszedł mail z proformą. Jedną z pozycji było Obsługa starszych wersji serwerów baz danych dla usługi serwera.
Cóż, 110,70zł za 3 miesiące to dla mnie zdecydowanie za dużo. Wczytałam się dokładnie w instrukcję i zabrałam do samodzielnego migrowania baz. Przy okazji zrobiłam też porządek na serwerze – trochę różnych śmieci przez lata mi się tam nazbierało. Poszło nawet w miarę sprawnie, choć przy jednym z blogów popełniłam kilka błędów, musiałam wykasować wszystko i zainstalować aplikację WordPress od początku (na szczęście miałam kopię i odtworzyłam całą treść) . Jednak ku mojemu zdziwieniu – ta nowa instalacja aplikacji też pojawiła się na przestarzałej bazie danych. Zaczęłam podejrzewać, że jednak coś nie do końca dobrze mi poszło z tymi migracjami. Po kontakcie z nazwa.pl okazało się, że tak, tak jest. Muszę ten nowy blog również zmigrować do nowej wersji. Zrobiłam to, ale gdybym była zupełnie nowym klientem, raczej nie przyszłoby mi do głowy, że instaluję coś przestarzałego. Też musiałabym płacić dodatkowo? 
Cóż, ja naprawdę optymalizuję koszty… 

Generalnie jest zadowolona z usług nazwa.pl i póki co, nie zamierzam uciekać i korzystać z powitalnych promocji na start u innych dostawców. Konsultanci są bardzo uprzejmi i szybko reagują, nawet w godzinach wieczornych w sobotę. Sam hosting jest stabilny i przyjazny w obsłudze. 
Widzę jednak też wady:

    • przedłużanie na kolejny okres abonamentowy jest automatyczne, jednak czasem znajdują się tam pozycje, których już nie chcemy przedłużać/opłacać. Nie wiem, czy w przypadku reklamacji szybko zwracają nadmiarowe środki, ale  na wszelki wypadek – lepiej trzymać środki na karcie bez środków;
    • jedyny rozsądny sposób na opłacanie usług to karta płatnicza. Każda inna forma płatności (w tym przelew elektroniczny czy nawet Blik) – jest obciążany dodatkową opłata prawie 10zł. To już wręcz absurd. 

 

Oszuści nie świętują

Końcówka starego i początek nowego roku to z reguły czas, gdy zajęci jesteśmy pakowaniem prezentów, strojeniem choinki, gotowaniem potraw na świąteczne dni czy przygotowywaniem kreacji na zabawę Sylwestrową. Zabiegani i rozkojarzeni łatwiej możemy stracić czujność i dać się nabrać oszustwom.
W Wigilię o godz.14;23 dostałam maila. Adresat wiadomości: Zespół nazwa.pl, a w treści informacja o tym, że moja domena wygasła i żeby strona nie zniknęła z sieci (a także nie została przejęta przez kogoś) oraz nie utracić dostępu do skrzynki pocztowej – konieczne jest natychmiastowe działanie. Wystarczy kliknąć w link i opłacić usługi. Na dole pełna ładna stopka z nazwa.pl. 
Cóż, korzystam z hostingu w nazwa.pl, moje domeny też są tam wykupione. I faktycznie – domena mojej firmy jest ważna do 3 stycznia. Czyli prawie wszystko się zgadza. Jednak prawie robi wielką różnicę. 

Mój program antywirusowy przerzucił maila do śmieci z ostrzeżeniem:

kliknij, aby powiększyć

Sam mail przyszedł z jakiegoś dziwnego adresu, na skrzynkę, która nie jest ustawiona jako kontakt w Panelu Klienta w nazwa.pl.  No i ten adres linku, gdzie mam zapłacić:

kliknij, aby powiększyć

Nie wchodziłam tam, nie chcąc spędzić świąt na czyszczeniu komputera – kto wie, co by się tam zainstalowało.
Generalnie nie mam zwyczaju klikania w linki w mailu. Nawet, gdy dostaję prawdziwe rachunki np. za energię elektryczną, telewizję kablową itp. – nie wchodzę w zamieszczone tam linki, tylko otwieram przeglądarkę i loguję się na konto klienta. 
A następnego dnia rano dostałam mail z faktura proforma, tym razem naprawdę z nazwy. Po zalogowaniu – w panelu klienta weszłam do faktur i opłaciłam domenę.
Dodatkowo opisałam sytuację i z załączonym mailem – wysłałam do nazwa.pl Za chwilę Sylwester – kto wie, ile maili podobnych do tego zostanie rozesłanych?