Dostawa UPS

Zakupy online od dawna już są naszą codziennością, pandemia spowodowała, że w wielu przypadkach stały się koniecznością. Wiąże się to także z zwiększonym zapotrzebowaniem na usługi dostawcze. Można się tylko domyślać, że firmy kurierskie mają się świetnie. Choć klienci nie zawsze są zadowoleni.
W ostatnim czasie odbierałam sporo przesyłek: dla siebie, syna i synowej. Nie miałam większych uwag – do czasu. Ostatnio syn zamawiał przesyłkę w Empiku. Z reguły w takich przypadkach wybieraliśmy odbiór osobisty w salonie, ale tym razem ponieważ syn wyjeżdżał na urlop, paczka nie była mała i lekka, zdecydował o dostawie do domu. Do wyboru był UPS i Poczta Polska. Wybrał UPS i wyjechał, spokojnie czekaliśmy na info o dostawie. Empik wysłał maila z numerem przesyłki do śledzenia, choć na stronie UPS informacje dawkowane były bardzo oszczędnie. Zanim się zorientowaliśmy – okazało się, że kurier nie zastał adresata i dostarczył przesyłkę do UPS Access Point.
Mówiąc delikatnie – byłam zaskoczona. Prawie cały dzień byłam w domu, choć to prawie robi jednak różnicę. Gdybym wiedziała, że tego dnia ma być dostawa – nie ruszałabym się czekając na kuriera. Chyba mam przyzwyczajenie z DHL, który w dniu dostawy wysyła informację, że w dniu dzisiejszym w godz. od – do nastąpi próba dostarczenia przesyłki, podany jest numer telefonu do kuriera, a także link do ewentualnego przekierowania przesyłki. Taka obsługa jest dla mnie w pełni profesjonalna i zdaje się, że niesłusznie oczekiwałam tego także od UPS. Cóż, człowiek się uczy całe życie.
Syn odebrał przesyłkę z Access Point, choć jest to w zupełnie innej dzielnicy miasta. Stwierdziliśmy, że następnym razem trzeba jednak wybrać Pocztę Polską. Od wczoraj mam jednak wątpliwości. Pod moją wycieraczką znalazłam paczkę (zupełnie niespodziewaną). Wielkość A4, wysokość ok.5cm – z daleka było ją widać. Mieszkam w bloku, różni ludzie mogą się kręcić po klatce schodowej. Niestety, ale to też nie budzi zaufania.

 

 

Poczta Polska i nie tylko

Każdy kto bywa od czasu do czasu w placówkach Poczty Polskiej zauważył z pewnością, że to już głównie sklepiki ze specyficznym asortymentem, z przewagą różnego rodzaju dewocjonaliów. Cóż, może się sprzedaje i warto? Ktoś chyba to kalkuje? Całkiem niedawno wpadła mi w oczy gdzieś w sieci informacja, że Poczta Polska planuje otwarcie sieci własnych dyskontów, więc tan rodzaj działalności będzie rozwojowy.
Niestety, ale wygląda na to, że ze szkodą dla działalności podstawowej.

Przez ostatnie 2 miesiące odbierałam sporo przesyłek pocztowych, dostarczanych przez różne firmy kurierskie. Zdecydowanie górują tu paczkomaty InPost – nie muszę siedzieć w domu i czekać na kuriera, odbieram wtedy, gdy mi to pasuje. Godne pochwały jest także DPD – szybko i sprawnie. Choć cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego nigdy nie wymagano ode mnie podpisu, że odebrałam przesyłkę? Jak w przypadku ewentualnej reklamacji DPD udowadnia, że dostarczył? Polecić mogę także DHL. Tu dodatkową wartością jest także możliwość przekierowania przesyłki do dowolnie wybranej “Żabki”  odebrania jej w innym terminie.
Niestety, mocno sparzyłam się za to na dostawie Pocztą Polską. Przesyłka wysłana z Ciechanowa do Suwałk przez prawie 3 pełne doby (w środku tygodnia, same dni robocze) przeleżała sobie w Warszawie. No sorry, ale po co? Czy naprawdę musiało to trwać tak długo? Mam wrażenie, że coś tu jest kiepsko z organizacją. Ta przesyłka akurat była dla nas bardzo ważna, gdyby nie udało się jej odebrać przed sobotą, byłaby już zupełnie niepotrzebna. Interweniowaliśmy wszędzie gdzie się dało, ale infolinia była zupełnie bezradna – “przesyłka jest w drodze”. Na szczęście się udało (w wyniku bardzo nieformalnych kontaktów), ale co przeżyliśmy, to nasze. Na długo się zraziłam, nikomu nie polecam.