Refundacja wyrobów medycznych

Jestem diabetyczką, ma cukrzycę typu 1. Dowiedziałam się o tym 7 lat temu i od tej pory moje życie się dość mocno zmieniło. 
Ciągła kontrola glikemii i pilnowanie, aby poziom cukru był w normie jest jednak sporym wyzwaniem. Tak, glukometr jest potrzebny, ale ile razy dziennie można kłuć palce, aby wytoczyć kroplę krwi? 
Mój diabetolog już przeszło 4 lata temu namawiał mnie na przejście na CGM (system ciągłego monitorowania glikemii) i zastosowanie FreeStyel Libre 2. 

kliknij, aby powiększyć

Mały sensor na ramieniu i odczyt online poziomu cukru w telefonie. Brzmi bajkowo, ale cena takiego sensora to 280,50zł. Jeden wystarcza dokładnie na 14 dni (co do minuty), potem się wyłącza i trzeba założyć nowy. Koszt można łatwo wyliczyć: 20zł dziennie czyli miesięcznie co najmniej 600zł. Cóż, dla mnie nie jest to mało, a biorąc pod uwagę, że zdrowie mi się trochę posypało i w aptece bywa często, koszty leczenia stanowią bardzo znaczącą pozycję w moim budżecie. 

I nagle, 3 lata temu okazało się, że sensory FSL2 wchodzą na listę refundacyjną. Jest kilka grup pacjentów, którzy mogą otrzymać refundację:
FSL2 – zasady refundacji
W moim przypadku cena po refundacji to 76,50zł – da się wytrzymać.

Warunki refundacji są dość ostre, ale terapeutycznie uzasadnione. Na pół roku przysługuje 13 sensorów – po 2 na każdy miesiąc, a ten 13 pokrywa wszystkie końcówki miesiąca. Potem kontrola u lekarza i jeżeli spełniam nadal kryteria – kolejne zlecenie na kolejne pół roku. Moje wyniki znacząco poprawiły się już po pierwszych 6 miesiącach – aż trudno było mi uwierzyć, że aż tak bardzo. No i odzyskałam spokój – już nie sięgam w panice po glukometr, żeby sprawdzić, czy nie wzięłam za dużo insuliny lub czy nie zjadłam czegoś za dużo, teraz wystarczy zerknąć na smartfona. A gdy dzieje się coś złego – odzywa się alarm, także w nocy. Naprawdę stałam się fanką FSL2 i każdemu polecam. 

Ostatnio dość często zdarzało mi się zaglądać na grupę użytkowników FSL2 na Facebooku. Czytałam tam sporo postów i zdziwiło mnie, jak wiele jest ofert sprzedaży sensorów. Ceny mniej więcej od 100zł do 200zł. Najczęściej przez OLX lub Vinted.  Kilka dni temu moderator zablokował możliwość wstawiania takich ogłoszeń, choć nadal można je publikować na czacie grupy. Cóż, dla mnie to dość dziwna sprawa – skąd biorą te sensory? Ilość jest przecież ściśle wyliczona. W tym roku miałam 2 rezonanse magnetyczne i za każdym razem, przed badaniem wyjmowałam sensor przed upływem 14 dni i w efekcie dwukrotnie kupowałam po cenie komercyjnej u producenta, żeby móc nadal kontrolować cukier. Cóż, nie kupuję żadnych leków ani wyrobów medycznych w dziwnych miejscach, nie wiadomo od kogo. 

Skąd są te sensory na rynku? Przecież sprzedawane są w cenie zdecydowanie świadczącej o tym, że są z refundacji. Jeżeli ktoś sprzedaje swoje własne i zarabia na tym, a sam ewentualnie zadowala się glukometrem – nie spełnia jednego z podstawowych warunków kontynuowania refundacji czyli czasu wykorzystania sensora. Poza tym paski do glukometru też kosztują, a przy refundacji – na receptę można wykupić tylko 3 opakowania na 6 miesięcy.  Tu NFZ bardzo skrupulatnie kontroluje i blokuje.  Nie wydaje mi się, żeby sprzedający sensory narażał się na to. Zaczynam podejrzewać, że przyczyną jest tu chyba zbyt dobra obsługa reklamacji.  W ciągu prawie 3 lat zdarzyło mi się to 3 razy – 2 razy na początku i 1 raz we wrześniu br. Za każdym razem sensor się nie uruchomił. Zgłosiłam na infolinii i następnie dnia kurier przynosił nowy sensor wraz z opakowaniem służącym do bezpłatnego odesłania tego uszkodzonego. U mnie sensor nie wystartował, więc nie skorzystałam na tej reklamacji, ale można składać reklamacje z różnych powodów nie tylko od razu po założeniu. Gdy ktoś np. po 10 dniach zgłasza, że sensor się uszkodził lub odkleił? Czas użytkowania się wydłuży. Przy kilku sensorach można faktycznie zrobić sobie zapas…. 
Każdy sensor ma swój własny unikalny numer, można po nim sprawdzić kto dostał go w ramach refundacji, porównać z listą osób często zgłaszających reklamacje i zastanowić się nad przyczynami. Dobra tabela w Excelu załatwi to szybko. 
Inna bajka, że tu akurat nie traci NFZ, a producent. Choć z pewnością nie wpływa to na obniżenie ceny komercyjnej sensora (mimo, że konkurencja też już jest na rynku) i finalnie zmniejszenia wysokości refundacji. 


A tu możesz mi postawić kawę:

kawa dla marzateli

 https://buycoffee.to/marzatela

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *