Biznes i wojna

W poprzedniej notce
Bojkot konsumencki
pisałam o konsumenckim bojkocie firm, które mimo wojny nie wycofały się z rynku rosyjskiego. To jednak tylko czubek góry lodowej, na liście jest ich więcej:
Firmy, które pozostały na rynku rosyjskim
Na liście jest także polska Polpharma oraz Cersanit….

Podobno sam bojkot konsumencki w Polsce jednak przynosi wymierne efekty.  Widać to przed sklepami m.in.Decathlon czy też Leroy Merlin. Ostatnio widziałam też raport PKO BP pokazujący, że spadły obroty poddanych infamii firm. Nie wiem tylko, czy analiza jest oparta o środki przekazywane z kont klientów płacących kartą w tych sieciach sklepów czy też w oparciu o środki wpływające na  konta sieci w tym banku. Mimo wszystko zakładam, że to pierwsze, gdyż w przeciwnym przypadku byłoby to chyba mało profesjonalne i bardzo dalekie od zachowania tajemnicy bankowej.

A tu te firmy, które nie wspierają Putina i wycofały się z Rosji. Filmik świetny, ale niestety nie daje się udostępnić na stronie, więc tylko wstawiam link:

https://youtube.com/shorts/nyDXjnanbAQ?feature=share

Bojkot konsumencki

O różnych bojkotach konsumenckich słychać co jakiś czas. W ostatnich latach najczęściej zdarzało się to z powodów politycznych – jesteśmy bardzo podzielonym społeczeństwem i łatwo się obrażamy, gdy jakaś z firm czy sieci handlowych postąpi niezgodnie z naszymi poglądami. Czy przynosi to efekt? Wydaje mi się, że niewielki, ale nigdy nie sprawdzałam danych statycznych z tego zakresu.
Czy teraz będzie inaczej? W Ukrainie trwa okrutna wojna, giną ludzie i burzone są miasta, trwa exodus kobiet i dzieci. Koszmar. I nie ma wątpliwości, że to Rosja jest okrutnym agresorem. Nic więc dziwnego, że tak wiele firm i sieci handlowych wycofało się z rosyjskiego rynku. Biznes jest ważny, ale są zasady i wartości ważniejsze. Niestety, są  też takie firmy, które postanowiły tam zostać. Do najbardziej znanych należą francuskie sieci Auchan, Decathlon i Leroy Merlin. No i teraz aż huczy od nawoływań do ich bojkotu. Słusznie? Moim skromnym zdaniem – tak.
Rynek rosyjski jest olbrzymi, przy wycofaniu się konkurencji – jest szansa na znaczne zwiększenie zysków. Z pewnością jednak są to pieniądze, na które cień kładzie wojna i ludzkie dramaty. Czy możemy/powinniśmy/chcemy dołożyć (a właściwie – zabrać) swoje 3 grosze do tego? I zbojkotować te sieci?
Ja najczęściej bywałam w Liroy Merlin – teraz zaczynam omijać sklepy tej sieci. W zasięgu jest przecież Castorama czy Obi. Kropla drąży skałę.
Reputację traci się łatwo i szybko, odzyskać ją będzie znacznie trudniej.


%d bloggers like this: