Zbyt popularny paczkomat InPost

Od dawna jestem fanką paczkomatów. Prosto, przyjemnie, bez czekania na kuriera. Jeden z paczkomatów jest blisko mojego domu, tuż obok osiedlowego sklepu, w którym często robię zakupy. Jak tylko mogę – staram się korzystać z tej formy otrzymywania przesyłek.  W dodatku, nie chcąc utrudniać innym życia – wszystkie paczki odbieram naprawdę szybko, zwalniając tym samym skrytkę. Niestety, ostatnio coś zaczyna się psuć. Zamiast do wybranego przeze mnie paczkomatu – paczki trafiają do “paczkomatów zastępczych”.

Cóż, mogę to w zasadzie zrozumieć – środek dużego osiedla mieszkaniowego w Gdańsku, po okresie pandemii handel online kwitnie, popyt na skrytki przewyższa możliwości paczkomatu. Z pewnością przydałby się drugi paczkomat, ale to wymaga inwestycji i to raczej niemałych. Zastanawiam się jednak – jak wyznaczane są te “paczkomaty zastępcze”? Może się mylę, jednak zarządzanie skrytkami odbywa się online i kurier wyjeżdżając z dostawą już wie, że miejsca na moją przesyłkę nie ma w wybranym przeze mnie bankomacie? No, chyba że w międzyczasie ktoś zwolni skrytkę, ale to też widzi w swoim telefonie. Problem w tym, że nie zawsze ten paczkomat zastępczy w pobliżu na mapie – jest taki w rzeczywistości. Nie oczekuję tego, że kurier będzie do mnie dzwonić i dopytywać się, do jakiego innego paczkomatu ma zawieźć przesyłkę – to w praktyce byłoby zbyt czasochłonne dla kuriera. Czy nie dałoby się tak zrobić, że już na etapie zakupów i parametryzowania warunków dostawy mogę wybrać ewentualny paczkomat zastępczy? Ja wiem najlepiej – gdzie najczęściej chodzę i mogę zaplanować odbiór przesyłki nawet w innym miejscu. Dla InPostu to też byłaby korzyść. Normalnie, z mojego paczkomatu odbieram przesyłki w czasie do godziny od powiadomienia. Gdy 3 tygodnie temu moja przesyłka trafiła do innego paczkomatu – odebrałam ją dopiero następnego dnia. Wczoraj ok.15:00 dostałam informację, że przesyłka jest do odebrania, ale w jeszcze innym miejscu. Z zupełnie innej strony osiedla, zupełnie mi nie po drodze. Nie wiem, czy zdążę dziś tam podejść – mam dość napięty plan dnia. Jeżeli nie – to jutro powinna trafić do mojego, wybranego pierwotnie paczkomatu. Przez cały ten czas jednak jakaś skrytka jest blokowana i nie można jej wykorzystać do innych celów. Trochę szkoda, prawda?

Ostatnio gdzieś trafiłam na informację, że jedna z firm wysyłkowych wprowadza dla swoich klientów możliwość odesłania kartonu, w którym była zapakowana przesyłka. Składa się go w kopertę, skanuje kod w paczkomacie InPost i wkłada do skrytki. Karton trafi z powrotem do nadawcy i będzie można wykorzystać go ponownie. Z punktu widzenia ochrony środowiska – brawo! Świetny pomysł. Jak to jednak wyjdzie w praktyce? Przecież jeszcze bardziej zapcha paczkomaty. A co, jeśli będę chciała oddać taki karton, ale dowiem się, że paczkomat jest zbyt popularny i mogę to zrobić w innym? Obawiam się, że chętnych na wędrówkę szlakiem paczkomatów z pustym opakowanie jednak będzie raczej niewielu.

 

Biznes i wojna

W poprzedniej notce
Bojkot konsumencki
pisałam o konsumenckim bojkocie firm, które mimo wojny nie wycofały się z rynku rosyjskiego. To jednak tylko czubek góry lodowej, na liście jest ich więcej:
Firmy, które pozostały na rynku rosyjskim
Na liście jest także polska Polpharma oraz Cersanit….

Podobno sam bojkot konsumencki w Polsce jednak przynosi wymierne efekty.  Widać to przed sklepami m.in.Decathlon czy też Leroy Merlin. Ostatnio widziałam też raport PKO BP pokazujący, że spadły obroty poddanych infamii firm. Nie wiem tylko, czy analiza jest oparta o środki przekazywane z kont klientów płacących kartą w tych sieciach sklepów czy też w oparciu o środki wpływające na  konta sieci w tym banku. Mimo wszystko zakładam, że to pierwsze, gdyż w przeciwnym przypadku byłoby to chyba mało profesjonalne i bardzo dalekie od zachowania tajemnicy bankowej.

A tu te firmy, które nie wspierają Putina i wycofały się z Rosji. Filmik świetny, ale niestety nie daje się udostępnić na stronie, więc tylko wstawiam link:

https://youtube.com/shorts/nyDXjnanbAQ?feature=share

Bojkot konsumencki

O różnych bojkotach konsumenckich słychać co jakiś czas. W ostatnich latach najczęściej zdarzało się to z powodów politycznych – jesteśmy bardzo podzielonym społeczeństwem i łatwo się obrażamy, gdy jakaś z firm czy sieci handlowych postąpi niezgodnie z naszymi poglądami. Czy przynosi to efekt? Wydaje mi się, że niewielki, ale nigdy nie sprawdzałam danych statycznych z tego zakresu.
Czy teraz będzie inaczej? W Ukrainie trwa okrutna wojna, giną ludzie i burzone są miasta, trwa exodus kobiet i dzieci. Koszmar. I nie ma wątpliwości, że to Rosja jest okrutnym agresorem. Nic więc dziwnego, że tak wiele firm i sieci handlowych wycofało się z rosyjskiego rynku. Biznes jest ważny, ale są zasady i wartości ważniejsze. Niestety, są  też takie firmy, które postanowiły tam zostać. Do najbardziej znanych należą francuskie sieci Auchan, Decathlon i Leroy Merlin. No i teraz aż huczy od nawoływań do ich bojkotu. Słusznie? Moim skromnym zdaniem – tak.
Rynek rosyjski jest olbrzymi, przy wycofaniu się konkurencji – jest szansa na znaczne zwiększenie zysków. Z pewnością jednak są to pieniądze, na które cień kładzie wojna i ludzkie dramaty. Czy możemy/powinniśmy/chcemy dołożyć (a właściwie – zabrać) swoje 3 grosze do tego? I zbojkotować te sieci?
Ja najczęściej bywałam w Liroy Merlin – teraz zaczynam omijać sklepy tej sieci. W zasięgu jest przecież Castorama czy Obi. Kropla drąży skałę.
Reputację traci się łatwo i szybko, odzyskać ją będzie znacznie trudniej.


%d bloggers like this: